3 ms·
Kiedyś pracowałem na statku (kontenerowcu) w dziale maszynowym. Przerwy na kawę przy stoliku w siłowni były obowiązkowe (sprawdzało to przy okazji czy ktoś nie
by vsakep 2y ago
Kiedyś pracowałem na statku (kontenerowcu) w dziale maszynowym. Przerwy na kawę przy stoliku w siłowni były obowiązkowe (sprawdzało to przy okazji czy ktoś nie wpadł do wody) i na tych przerwach niektórzy opowiadali kawały. Szczególnie przypadł im do gustu kawał o księdzu, ministrantach i snickersie (Młody ksiądz po raz pierwszy usiadł w konfesjonale. Na spowiedź przyszła dziewczyna:
• Proszę księdza robiłam loda mężczyźnie. Zestresowany ksiądz nie wie co powiedzieć, szybko wybiega z konfesjonału do stojących obok ministrantów i pyta:
• Co proboszcz daje za zrobienie loda?
• Snickersa...)
Po kilku miesiącach na stanowisko głównego mechanika przyjechał Niemiec. Nie było tajemnicą ze jest tez protestanckim duchownym (coś jak proboszcz) i do tego pasywnym gejem (żalił się nam ze mąż go porzucił). Gdy tylko wsiadł na statek to kazał majstrom zbudować ambonę. Postawił ją w pokoju do rekreacji dla załogi, do systemu karaoke z tańczącymi Azjatkami wgrał teksty psalmów (przetłumaczone na angielski, niemiecki, polski i tagalog (filipiński)). W końcu w niedziele zadzwonił przez interkom dzwonkami tak żeby było słychać w każdym pomieszczeniu wzywając wiernych na mszę. Poszedłem z kadetem z ciekawości by zobaczyć jak wyglada protestancka msza, stawili się tez wszyscy Filipińczycy (są bardzo religijni). Po odśpiewaniu psalmu na karaoke młody Filipin wszedł na ambonę i odczytał czytanie z pisma świetego. Wyszło mu całkiem zgrabnie, wiec kapłan dał mu w nagrodę... snickersa. Musiałem się później mu tłumaczyć (był moim przełożonym) dlaczego wybiegłem z mszy nie mogąc przestać się śmiać.